Przy okazji, czytając może znajdziesz chwilę, żeby kliknąć w reklamy? Ciebie to nic nie kosztuje. Mnie- pomaga. Dziękuję. Daisypath Happy Birthday tickers Daisypath Graduation tickers PitaPata Cat tickers Lilypie Angel and Memorial tickers
RSS
wtorek, 29 października 2013

Dupa.

12:13, dipterka
Link
czwartek, 26 września 2013

Zrób mi to, zrób tamto, ugotuj, posprzątaj... Przynieś, dlaczego nie jest zrobione, dlaczego nie przyniosłaś... Wyczesz kota, posprzątaj, zmyj naczynia, umyj auto, wyczyść auto.

Kilkanaście kilkunastosekundowych telefonów dziennie.

 

Mam dość. Zmęczyłam się.

14:41, dipterka
Link
poniedziałek, 23 września 2013

Dupa. Dupa. Dupa.

20:51, dipterka
Link
sobota, 21 września 2013

O tym, jak Panią Prezes zostałam, a raczej mam zostać.

Historia długa, ale będę zagłębiać się w szczegóły. Fundacja, z którą połączyłam swoje małe siły, mówiąc wprost, jest do dupy. Atmosfera jeszcze ujdzie, ale działania prezesa są maaaarne. Bardzo. Przez rok nic się nie działo, nie odzywałam się w ogóle obrażona kiedyś przez prezesa w prywatnej rozmowie na komunikatorze. Ogólnie dużo chciałam: dać z siebie, zrobić, zdziałać, pomóc. Ale prezesowi wszystko się nie podobało, wszystko było nie tak i on wiedział lepiej. Teraz- miało być szkolenie z egzaminem, dzisiaj. Ale go nie będzie. Dlaczego? Instructor wkur*ł się na prezesika Krasnala. Nic dziwnego....

I tak postanowiliśmy stworzyć coś razem. Nową fundację, w której będziemy działać, a nie lansować się i nazywać wysokimi stanowiskami, nic przy tym nie robiąc. Ja jestem za.

Obudziła się we mnie reszta pomysłów, ta iskierka, którą prezes Krasnal gasił, a jednak jeszcze się tli. Na moje szczęście.

Logo już się tworzy, z pomocą niezłomnego kolegi MiChasza :)

08:55, dipterka
Link
wtorek, 10 września 2013

Nastał czas smutku.

18:00, dipterka
Link
wtorek, 03 września 2013

Wszystko się popierdoliło. Tak w skrócie.

Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz tu byłam. Może z miesiąc temu? I nie zapowiada się, bym miała teraz na to czas. Od poniedziałku do piątku, prócz czwartku- wg podanego w lipcu planu, który na pewno zostanie jeszcze miliard razy zmieniony- mam swoje zajęcia na rano, a później uczniów, bo kasę jakoś zarabiać trzeba. Uczniów póki co jest czworo. Radek na matmę, w sobotę. Jędrek na matmę, obstawiam, że w sobotę i piątek. Krzyś, chłopiec z problemami w nauce, szóstoklasista, 2x1,5h i Paweł 4x1h. Muszę to jakoś dobrze rozplanować. Bo pewnie oboje będą kończyli po południu. Kasa wiadomo po co. Trzeba spłacać długi. Długi A. Okazało się przypadkiem w rozmowie, że od Sylwii też pożyczyła, ale ja nic o tym nie wiedziałam. Więc teraz chcę oddać Sy. i Jej. Bo Ona niedługo zacznie się wkurzać. Nic dziwnego. Do tego składam wnioski na wszystkie stypendia, jakie tylko mogę. Byle udało się dostać cokolwiek. Zawsze będzie mi łatwiej. Choć trochę. No i szybciej. A o to głównie chodzi.

Wakacje? Nic nadzwyczajnego. Najpierw Gdynia-rehab i przekładanie sesji. Lipiec-egzaminy. Sierpień- korki z matmy i chemii z Jędrkiem. Ostatni tydzień- pilnowanie stadka dzieci, sztuk 4. Sześcioletnie urocze trojaczki (Magda, Karol i Klaudiusz) i ich 9-cio letni brat, Sebastian. I tak się z nimi zżyłam, że co sobotę- w miarę możliwości oczywiście, zamierzam tam wpadać.

Rodzice trojaczków w podziękowaniu załatwili mi pracę na weekendy. Sąsiad ma jakąś firmę cateringową i miałam siedzieć w barze na uczelni. Ale udało mi się oddać bez problemu miejsce Sy. Okazało się, że wciąż nie ma pracy, a na dodatek jej mąż także w tej chwili jest bezrobotny. Ja mam uczniów. Więc Sy. bardziej potrzebuje kasy. Pan był miły, powiedział, że bez problemu i nie ma sprawy. I tak Sy. będzie pracować :) Na razie na weekendy, ale mam nadzieję, że znajdzie się później coś stałego.

A mnie pochłania robienie plakatu na tą konferencję w Poznaniu. Włąściwie już prace kosmetyczne, czyli reszta tłumaczenia, składanie w całość plakatu i drukowanie. Muszę zrobić to do piątku, żeby w poniedziałek zawieźć na uczelnię. Nie wiem jeszcze czy dostanę jakąś kasę na podróż. Zresztą ustaliłam tak, że Pani Dorota weźmie mój plakat, bo jedzie na całość. Jeśli dostanę kasę to dojadę na ten jeden dzień sesji posterowej, a jeśli nie, to oni zawieszą mój plakat i się nim zaopiekują.

11:54, dipterka
Link
środa, 21 sierpnia 2013

Trochę znikłam. Ale tylko trochę.

Może ze 2kg? Więcej nie.

18:51, dipterka
Link
sobota, 27 lipca 2013

Ada, gdzie znów znikłaś?

12:13, dipterka
Link
sobota, 20 lipca 2013

Chyba dawno mnie tu nie było? W każdym razie: ZDAŁAM. Wszystko już zdałam, wyszłam ze średnią 4,71. Okaże się czy dobra, jak rozpatrzą wnioski o stypendia... Jeśli w tym roku też nie załapię się na nic, to będę w lekkiej czarnej dupie. Bardzo lekko mówiąc ;]

Lepszy zonk jest taki, że zaczynamy zajęcia 30 września... No i plan oczywiście jest tak zjebany, że znów będę jeździć rano na 1,5 max 3h zajęć. A później? Co ja będę robić do 16.00? Lipa jak nic...

15:29, dipterka
Link
piątek, 12 lipca 2013

Jezu. Jeszcze tylko 3 dni nauki i wysiłek... To idę po kawę, koniecznie słodką i zabieram się za rycie. Innej opcji nie ma.

Z endo dostałam odpowiedź. Powinno być spoko, ale mam przyjść coś tam jeszcze ustalić... Trochę się przestraszyłam.

Wysiłek w poniedziałek, później obiecałam Julii, że wpadnę i w coś pogramy. Dzieciakom na oddziale strasznie się nudzi i nikt nic nie robi, żeby to zmienić... Więc Ja to zrobię. Przynajmniej w poniedziałek. Na wtorek zaplanowałam napisanie tego tekstu na plakat.

A. I obcięłam loki. Bo było mi za gorąco, były za długie, włoscy za bardzo wypadały... Więc teraz mam krótkie loki.

10:03, dipterka
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34